Pachnidło – historia pewnego mordercy
10 Grudzień 2010
Powieść ta stała się sensacją wydawniczą w 1985 r. w Zurichu, a od czasu jej sfilmowania święci tryumfy również w Polsce. Sukces swój zawdzięcza nie tylko majstersztykowi pisarskiemu Süsskinda, ale także dzięki doskonałemu przekładowi naszej, często niedocenianej przez recenzentów tłumaczki, Małgorzaty Łukasiewicz.
Urodzony w roku 1949 Patrick Süsskind jest z wykształcenia historykiem, a pisarzem z zamiłowania. Człowiek bardzo tajemniczy, niebywale skromny, zafascynowany piękną muzyką. Efektem owej fascynacji jest jego debiutancki monodram “Kontrabasista” (grany m.in. przez Teatr Stary w Krakowie, z brawurową interpretacją Jerzego Stuhra).
“Pachnidło” jest jego pierwszą powieścią, która stała się światowym bestsellerem i doczekała się przekładu na niemal wszystkie “cywilizowane” języki. Sprawia jednak pewne kłopoty zwłaszcza tym czytelnikom, którzy pragną odpowiedzieć sobie na pytanie, z jaką właściwie literaturą mają tu do czynienia? Czy jest to wspaniała powieść o dużych walorach artystycznych, czy też tylko kryminał, a może swoisty reportaż obyczajowy o XVIII-wiecznej Francji? Kłopoty na to nurtujące wielu odbiorców pytanie znalazły swój wyraz w głosach recenzentów i krytyków – od wypowiedzi ujmujących “Pachnidło” w nurcie literatury postmodernistycznej, do pogardliwego machnięcia ręką.
Süsskind umieścił akcję powieści w XVIII-wiecznej Francji, swego bohatera określił jako najbardziej genialną i najbardziej odrażającą postać epoki, a karty powieści wypełnił dziejami jego życia. Żeby zaś czytelnik nie miał żadnych wątpliwości co do charakteru i poczynań bohatera, dodał podtytuł – “historia pewnego mordercy”.
Bohater nazywa się Jan Baptysta Grenouille. W języku francuskim “grenouille” to “żaba”, którą się gardzi i którą się zjada, a w ulicznym żargonie oznacza cały ludzki półświatek. Ten oto Grenouille rodzi się pewnego lipcowego dnia na targu rybnym w Paryżu. Jego rodzice pochodzą właśnie z owego “półświatka”, a samo dziecko faktycznie przypomina pokraczną żabę. Grenouille dorasta pośród różnych perypetii jako ludzka osobliwość – jego geniusz polega na tym, iż odbiera on rzeczywistość poprzez zmysł węchu. Świat dostarcza mu nieskończonego bogactwa różnych woni, docierających do niego z różnych stron i odległości. Obraz świata w jego umyśle i duszy zbudowany jest z zapachów. Grenouille może chodzić bezbłędnie nawet z zamkniętymi oczami, kierując się jedynie węchem. I rozwija swoją zdolność do tak wielkiej doskonałości, iż rozpoznaje nie tylko naturę zapachów, nie tylko ich pochodzenie i kompozycję, ale również potrafi zidentyfikować technologie i receptury tworzenia wszelkich pachnideł. Sam zaś jest sterylnie bezwonny. Już w jego wczesnym dzieciństwie dostrzeżono, że Żaba nie wydziela żadnych zapachów, że nawet nie pachną naturalne wydzieliny jego ciała. Jest on w ogóle wstrętny, brzydki, fizycznie nieudany. Nikt go nie lubi. I vice versa – Żaba ludzi nienawidzi. Z owej nienawiści rodzi się osobliwa chęć poddania wszystkich ludzi przymusowej miłości do niego. Pragnie stworzyć pachnidło, jedyne w swym rodzaju. Takie, które zjedna mu powszechna miłość i uwielbienie. Pachnidło to ma być celem i dziełem jego życia, sposobem na zniewolenie ludzi, którymi pogardza. Popada w obsesję – stworzy pachnidło mordując i destylując z wybranych ofiar ich specyficzne, pociągające zapachy. Albowiem tajemnicą człowieka, jego indywidualnym i niepowtarzalnym znamieniem jest zapach – szczególnie ten jedyny, rozbrajający i pociągający. Grenouille zaś nie wydziela żadnego. Za to morduje masowo. Morduje i destyluje. Destyluje i gromadzi zapachy. Tworzy z nich perfumy-narkotyk, przy pomocy których obezwładnia tłum. Staje się bogiem.
Zakończenie jest jednak paradoksalne – miłość tłumu zabija przedmiot miłości. Rozszarpując i zjadając Żabę ludzie wierzą, że sami stają się piękni i godni miłości. A że przy okazji zamordowali? Cóż… Czego nie robi się z miłości??

5 Styczeń 2011 o godz. 2:52 pm
Nice site, nice and easy on the eyes and great content too.