“Zmierzch”, czyli początek miłości
25 Wrzesień 2009
Długo zwlekałem z przeczytaniem "Zmierzchu" Stephanie Meyer. Nigdy nie spodziewałem się, że książka przeznaczona dla nastolatków, może wciągnąć również mnie, faceta blisko czterdziestoletniego. A jednak, gdy wreszcie sięgnąłem po nią, przeczytałem prawie jednym tchem.
Powieść zaczyna się zupełnie niewinnie: główna bohaterka (i narratorka jednocześnie), siedemnastoletnia Isabella Swan, przeprowadza się do ponurego miasteczka w deszczowym stanie Washington.W nowej szkole poznaje tajemniczego, przystojnego Edwarda Cullena.
Jak już wspomniałem historia opowiadana jest w pierwszej osobie z perspektywy Belli, więc czytelnik zawsze wie tylko tyle, co ona , sprawiając, iż Edwarda i jego rodzinę spowija tajemniczość. Dopiero powoli zagadka wyjaśnia się na kolejnych stronach książki.
Okazuje się, że Cullenowie są wampirami, na dodatek wampirami niezwykłymi – są, jakby to ująć "abstynentami" (gdyż nie piją ludzkiej krwi).
"Zmierzch" to opowieść o miłości Belli i Edwarda.Miłości, wydaje się, z góry skazanej na niepowodzenie, ale czy na pewno?
Książka jest moim zdaniem bardzo dobrze napisana, bohaterowie ciekawi, a sama Bella posiada realistyczny charakter, a jej sarkastyczny głos wewnętrzny będący narratorem opowieści dla czytelnika – znakomity.


Najnowsze komentarze